Na tapecie uchodźcy. Są wszędzie: w gazetach, w radio, w "wiadomościach" i nie tylko, w internecie, a przede wszystkim w głowach.
W głowach ludzi, którzy wracając samochodem z pracy dumają nad tym wszystkim. W głowie pani Grażynki pracującej w kiosku. W głowach licealistów, studentów, ich rodziców i dziadków.
Pomyślałbyś kiedyś, że twoje życie będzie wyglądało jak słaba komedia? Ani się śmiać ani płakać tylko siedzieć w pierwszym rzędzie z karkiem wygiętym jak drut i przyglądać się do samego końca...
Czy Rosja jebnie w słaby punkt, czy USA przestanie kozaczyć i czy aby na pewno zapewnienia Krystyny Puchanke i jej ziomków okażą się prawdziwe i może, mooooże nikt do nas nie zawita na dzikie ferie.
Jeszcze rok temu pomyślałbyś: "Może pojadę na wakacje do Grecji? Taki ładny kraj; z tradycjami, piękną architekturą i zajebistym winem!"
Już tak nie myślisz, co? Ja też, a moje myśli były bardzo podobne.
Teraz jedynym, moim zdaniem, słusznym rozwiązaniem jest wzięcie telefonu, jeśli mieszkasz z dala od swoich najbliższych, umówienie się na obiad/kolację, na wódkę, jak zrobiłby to pan były-lubiący-kustosz prezydent, i powspominanie. Kto wie co będzie jutro? :)
Ale nie załamuj się. Przecież jesteśmy bezpieczni. Przecież mamy strefę Schengen, mamy otwarte granice, jesteśmy w unii europejskiej, w nato (tak, zawsze będzie z małych liter), budują nam tarcze antyrakietowe w jakiś wypizdowiach.
Jesteśmy mocni! Mamy armię większą niż Szwajcaria, a nasi rodacy mają otwarty dostęp do broni i samoobrony. Uśmiechasz się? Ja też, ale pewnie ze zgoła innego powodu.
Wiesz co jest najlepsze? Że ci cali uchodźcy kiedyś cię odwiedzą. Wpadną na którąś Wigilię i przysiądą się do stołu, bo przecież masz wolne miejsce przy stole. Wierzysz w multikulturalizm, tolerancję i zjednoczoną Europę.
Zacznij myśleć. Do sprawy uchodźców wrócę niebawem, zostawiając cię tutaj w, jak mniemam, świetnym humorku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz